Karta ewidencji czasy pracy

Podobne podstrony
 
Widzisz wiadomości znalezione dla hasła: Karta ewidencji czasy pracy




Temat: Polacy opuscili juz Ameryke?
firmy w USA - post z onetu
Polskie firmy, hehehe, poczytajcie jak jest na prawde!!!
biznes.onet.pl/1,12,11,28362363,78097565,3661214,0,forum2.html

Polskie firmy wygladaja tak: wąsaty Zenek z nigdy-nie-trzeźwiejącym-szwagrem
mają Dodge Ram'a z 1995 roku na raty w Turner Acceptance i dwie piły tarczowe
kupione na Canal St od murzynów którzy je poprzedniej nocy zwinęli innemu
wąsaczowi z jego Forda F250 jak stał pod tawerną. Mają jakieś tam zlecenia i
jak im sie nie chce robić to szukają pomocników. Oczywiście jak przychodzi
sobota i czas wypłaty to Zenek oczywiście zostawił książeczkę czekową z
MidAmerica Bank w domu i zapomniał PIN do bankomatu. Robota, nawet jak ktoś ma
papiery (a o to ciężko - patrz poniżej), jest na czarno, żadnych podatków,
żadnych składek na Social Security, żadnej ewidencji, nic a nic. Potem ktoś
zleci ze skefy (po polsku z rusztowania) albo tu-baj-fora (czyli deska) spadnie
mu na głowe i Zenek umywa ręce, co najwyżej zawiezie do Cook County Hospital
(jedyny w Chicago darmowy szpital). Zenek się teraz żali że ludzie na czarno
nie przyjeżdżają i on nie może ich oszukiwać na godzinach i wykorzystywać do
darmowej roboty - no po prostu skandal. A o żarciu w Czerwonym Jabłuszku i
pracujących tam kelnerkach to się nawet nie wypowiadam, tak jest podłe (żarcie
i obsługa). Nic dziwnego że ludzie, wliczając w to moją skromną osobę, zamiast
robić na czarno w Chicago za 8-10 USD/h wolą robić legalnie w UK za 8-10 /h i
mieć darmową opiekę medyczną, emeryturę i bilet do Polski za 39 , prawa
pracownicze itp itd. No i najważniejsza rzecz - żeby pracować legalnie w UK
wystarczy poinformować (nie spytać o zgodę tylko POINFORMOWAĆ) Home Office że
się rozpoczęło pracę i wysłać 70 . W przypadku USA np. okres oczekiwania na
zieloną kartę dla sióstr/braci obywateli USA wynosi obecnie około 16-18 lat.
Sponsorowanie przez pracę - koszt to około 30tys$ plus 3-4 lata czekania a
rezultat niepewny. Głupich brak - niech żyje Unia Europejska!!!

~Silny, 09.03.2007 15:25




Temat: Cyfrowa Polska 2011?
Rejestrując samochód w urzędzie muszę przynieść za każdym razem wszystkie
papiery spółki - które leżą w tym urzędzie piętro niżej. Ilość załączników
zwyczajowo przekracza 10, i tak najwięcej czasu spędzam przy okienku
informacyjnym gdzie z pomocą życzliwego urzędnika kompletuje wszelkie niezbędne
papiery.. "numer buta, długość f..." itd. Musze to robić przy każdym zakupionym
pojeździe - co ciekawe, co roku "zestaw obowiązkowy" ulega modyfikacji. Jest
olbrzymi postęp, bo już o byle przecinek czy cyferkę rzymską zamiast arabskiej
nikt się nie czepia i nawet warunkowo rejestrują pojazd gdy faktura wymaga
korekty. Nie mniej, ta z pozoru prosta czynność zaczyna przypominać procedurę
awaryjnego lądowania jumbojet'a. Co ciekawe większość składanych załączników
wyprodukowały inne działy tego samego urzędu (wpisy do ewidencji działalności
gospodarczej, dowód rejestracyjny, karta pojazdu), bądź urzędy które z
powodzeniem mogły by współdziałać (nip, regon). Taka ciekawostka - urząd
rejestrując auto daje naklejkę na szybę, jeśli kolejny właściciel chce zachować
te numery... musi podać liczbę kontrolną znajdującą się na tej naklejce od
strony auta - po co pytać o coś co sami zrobili/dali tym bardziej że ten numer
nie służy niczemu innemu więcej? Bywa tak że poprzedni właściciel np. firma
leasingowa, zmienił w międzyczasie: nazwę, siedzibę itd. Wtedy liczba
załączników rośnie o komplet protokołów zdawczo-odbiorczych. Czasem załączają
KRS, a to potrafi być niezła broszura.
E-rewolucja to jedno, drugie to zmiana mentalności urzędników, do póki moje
słowo jest niczym wobec papierka z kolorowymi pieczątkami, a każdy petent to
krętacz/oszust i potencjalny złodziej to nie będzie większych efektów. Celem
samym w sobie nie jest wydanie milionów z unii tylko usprawnienie pracy urzędów.
Wymaga to często zmiany prawa, zmiany sposobu funkcjonowania urzędów i
mentalność samych urzędników. Gdzieś na końcu są potrzeby inwestycji w
infrastrukturę i technologie gromadzenia i wymiany danych.





Temat: WYMIANA DOWODÓW RÓWNIEŻ PO POŁUDNIU
od 17 stycznia 2004 urząd czynny do 18:00 - meldun
Urząd będzie pracował dłużej

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski podjął decyzję o wydłużeniu czasu pracy
niektórych stanowisk Urzędu Miasta Krakowa, zajmujących się głównie obsługą
mieszkańców naszego Miasta do godziny 18:00. Nowe regulacje czasu pracy Urzędu
przyjęte z myślą o sprawniejszym załatwianiu spraw krakowian w UMK będą
obowiązywały od przyszłego tygodnia.

Poniżej podajemy wykaz placówek Urzędu Miasta przyjmujących mieszkańców w
dodatkowych godzinach.

Wydział Architektury i Urbanistyki
Od 17 stycznia 2005 roku do 31 marca 2005 pracownicy Punktu Obsługi Mieszkańców
w Wydziale Architektury i Urbanistyki UMK przy Rynku Podgórskim 1 będą
przyjmować mieszkańców Krakowa do godziny 18.00
Obsługa stron w Punkcie Obsługi Mieszkańców odbywać się będzie w następujących
miejscach:

w pokoju nr 8 (parter) -przyjmowanie wniosków, pism i podań

w pokoju nr 7 (parter) -warunki zabudowy- lokalizacja inwestycji celu
publicznego.

w pokoju nr 6 (parter) - pozwolenia na budowę- zgłoszenia robót budowlanych -
zaświadczenia o samodzielności lokalu.

Wydział Świadczeń Socjalnych (Referat Świadczeń Socjalnych) przy ulicy
Halickiej 14a. Podczas pełnionych dyżurów mieszkańcy Krakowa będą mogli
otrzymać i złożyć wniosek w sprawie przyznania dodatku mieszkaniowego:

w poniedziałki w godzinach od 17.00 do 18.00

od wtorku do piątku w godzinach od 15.30 do 18.00

Oprócz tego cały czas wnioski w sprawie przyznania dodatku mieszkaniowego są
przyjmowane w siedzibie przy ulicy Św. Wawrzyńca 13 w godzinach pracy Urzędu
Miasta Krakowa: w poniedziałki od 9.00 do 17.00, od wtorku do piątku od 8.00 do
15.30.
Wszyscy zainteresowani natomiast przyznaniem świadczenia rodzinnego będą mogli
przy ulicy Halickiej 14 A odebrać i złożyć wniosek:

od poniedziałku do piątku w godzinach od 8.00 - 18.00

Wydział Finansowy (Kasy)
Od 20 stycznia przedłużony zostanie do godz. 18.00 czas pracy kas Wydziału
Finansowego zlokalizowanych w budynku UMK przy pl. Wszystkich Świętych 3/4
Od tego dnia wszystkie kasy Urzędu będą przyjmowały wpłaty wynikające z
wszelkich tytułów płatniczych realizowanych przez Gminę Miejską Kraków. Trwają
także przygotowania, aby już w lutym bieżącego roku można było w kasach UMK
dokonywać wpłat również za pomocą kart płatniczych.
Przypomnijmy, że dyżurne kasy Wydziału Podatków i Opłat zlokalizowane w Centrum
Administracyjnym UMK przy al. Powstania Warszawskiego 10 oraz w budynku na os.
Zgody 2 już teraz pracują do godz. 18.00.

Wydział Komunikacji
Pracownicy Referatu Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów Wydziału Komunikacji przy
al. Powstania Warszawskiego 10 i na oś. Zgody 2 przyjmują mieszkańców Krakowa
do godziny 18.00
W Referacie Praw Jazdy przy al. Powstania Warszawskiego 10 (wejście od ulicy
Kordylewskiego) w godzinach od 15.00 do 18.00

wydawane są prawa jazdy, międzynarodowe prawa jazdy, pozwolenia tramwajowe,
wtórniki tych dokumentów oraz świadectwa kwalifikacji.

przyjmowane są również wnioski o wymianę praw jazdy, międzynarodowych praw
jazdy, pozwoleń tramwajowych.

W Referatach Rejestracji Pojazdów I i II przy al. Powstania Warszawskiego 10 (
wejście od ulicy Kordylewskiego) w godzinach od 15.00 do 18.00 załatwiane są
sprawy:

odbiór dowodu rejestracyjnego

realizowanie spraw związanych z rejestracją pojazdów.

W Referacie Rejestracji Pojazdów III na oś Zgody 2 w godzinach od 15.00 do
18.00

przyjmowane są wnioski o wymianę praw jazdy, międzynarodowych praw jazdy,
pozwoleń tramwajowych oraz wtórniki tych dokumentów.

odbiór dowodu rejestracyjnego

realizowanie spraw związanych z rejestracją pojazdów.

Wydział Spraw Administracyjnych
Od 17 stycznia br. w godz. 15.30 do 18.00 mieszkańcy Krakowa będą przyjmowani w
podanych niżej placówkach Wydziału:
Centrum Administracyjne (wejście od ul.Kordylewskiego)

złożenie wniosku i odebranie dowodów osobistych
przyjmowanie wniosków: stanowiska nr 71 -75 (rotacyjnie)
wydawanie dowodów osobistych: stanowiska nr 87 -89

sprawy meldunkowe: stanowisko nr 58

ewidencja działalności gospodarczej: rotacyjnie boksy nr 80 - 84

stanowisko informacyjno - podawcze nr 3 (wyłącznie w poniedziałki).

Os. Zgody 2

złożenie wniosku i odebranie dowodów osobistych

przyjmowanie wniosków - pokój nr 17
wydawanie dowodów - pokój nr 8

sprawy meldunkowe: pokój nr 17

Dziennik Podawczy Urzędu Miasta, Pl. Wszystkich Świętych 3/4:

przyjmowanie wniosków i pism mieszkańców



Temat: Cezex? Zna kotos?
Widzę, iż wielka polemika rozegrywa sie na tak mały temat jak Cezex, osobiście
nie jestem osobą kt. w jakikolwiek sposób poleci tą "firmę" która w mojej
ocenie prowadzona jest przez domorosłych pseudobiznesmenów uzależniających los
ich pracowników od osobistych kaprysów. Wiele można wytykać błędów jakie
popełniano w trakcie mojej 2 letniej "kariery" w wyżej wynienionym podniocie.
Mając juz doświadczenie pracy w innych firmach mogę z całą pewnością stwierdzić
i potwierdzić, iż firmujący się tytułami "Inwestora w kapitał ludzki" Cezex nie
jest godnym zaufania czy też zachodu by w nim pracować.
Oczywiście istnieje instytucja szkoleń, które mają na celu przygotować
pracownika do pracy, lecz wymaganie by po kilku dniach takiego szkolena
podpisać obowiązkową lojalkę na około 5000 zł jest absurdem - są przecież inne
formy motywacji pracowników jak chociażby jasne zasady gry, a nie koniecznie
motywacja negatywna.
Niestety oprócz zastaraszania w "firmie" Cezex można przekonać się na czym
polega cwaniactwo w czystej formie. Wszyscy pracują - oficjalnie - 8 godzin
dziennie nikt nie odnotuje godzin nadliczbowych, pracy w soboty, a oficjalne
karty pracy są co do minuty poprawne. Ta sama kwestia dotyczy urlopów - nie
licz na to, iż go otrzymasz pomimo zaległych 40 dni z 2 lat. Nie wliczjąc w to
wszystko braku delegacji, diet w przypadku wyjazdów.
Czy to nie jest już kwestia dla Inspekcji pracy?
Premie też są ciekawym tematem.
Wypłacane przez spółkę córkę w formie umowy zlecenia poza wszelką ewidencją, w
dodatku rozliczane przez tą samą księgową rzekomo za usługi marketingowe.
Oczywiście jeśli firma przyjęła taki system wynagradzamia - dobrze tylko niech
będzie on przejrzysty i stały. Niestety w ciągu mojej pracy dla "firmy" zmienił
się on 3 krotnie za każdym razem mniej korzystny. Jaki zatem jest sens pracy w
takiej firmie skoro z dnia na dzień zmieniają się reguły gry? Z dnia na dzień
stajesz się biebniejszy mimo większych wymagań oraz większego wysiłku.
Komórka - chyba jedyny prawie-przywilej dopóki nie przkroczysz magicznej kwoly
kilkunastu złotych. Tyle możesz wydzwonić na tzw. romowy prywatne powyżej tej
kwoty liczą każdy grosz i sama kwotę rónież. NIe licząc inwilgilacji
wykonywanych połączeń wyliczania, o której wykonało się prywatne połączenie jak
i częstość w zestawieniach miesięcznych. To wpływa na czas pracy!!!

Wyliczać można w nieskonczoność ale nie chcę się wiecej rozpisywać. Ważnym
jest, iż Cezex balansuje na granicy prawa podatkowego, nie stroni od mobbingu
oraz braku przyzwoitości. Poza tym w firmie nie zachowuje sie drogi służbowej -
szeregowy pracownik otrzymuje polecenia od prazesa, który daje lub zabiera. W
centrali nie jesteś człowiekiem tylko przedmiotem wykresów i Twoja strona nie
zostanie wysłuchana w przypadku sporu. Także zgadzam się z wszyskimi na NIE i
życzę prezesowi dalszych pomysłów zbierania opinii pracowników na temat "jego"
własnści.
Pozdrawiam wszystkich



Temat: Wrze na politechnice z powodu rejestrowania cza...
PO
Kończyłam tą uczelnię dobrych parę lat temu i bardzo miło wspominam czasy
studenckie. Studiowanie było czymś niesamowitym, pasjonującym. Bardzo dużo się
nauczyłam i miałam okazję poznać wspaniałych profesorów. Także proszę nie
generalizujcie wszystkich i nie wrzucajcie do jednego worka. Ja jestem dumna że
mam wyższe wykształcenie i że uzyskałam je właśnie na Politechnice Opolskiej.
Fakt że panie w dziekanacie nie pałają miłością do studentów, że nie wszyscy
profesorzy są wyjątkowi i godni naśladowania, ale po kilku latach się tego nie
pamięta. U mnie w pracy też są karty magnetyczne, jak je wprowadzali w 2002 roku
to wrzało u nas że ho ho. A teraz wszyscy się już do nich przyzwyczaili. To
prawda że na początku było z nimi sporo kłopotów i komplikacji, ale teraz dużo
dają dobrego, ale to niestety przyszło dopiero z czasem. Myślę że każdy z nas
musiał do tego dojrzeć - chociaż słowo dojrzeć tu trochę nie pasuje. Musieliśmy
się do tego przyzwyczaić. Są karty bo są - trzeba odbić i już. Przychodzę do
pracy odbijam, mija 8 godzin wychodzę i odbijam. Muszę wyjść na miasto idę do
przełożonego wypisuję się w zeszycie wyjść prywatnych i wychodzę (wybijam się
również). Do końca miesiąca wszystkie minusy muszę odpracować jeżeli nie chcę
aby kadry potrąciły mi z wypłaty za czas nie przepracowany. W miesiącu tak sobie
układam czas że sobie wychodzę - świadomie robię minusy (oczywiście wszystko za
zgodą przełożonego) - przeważnie jest to w dni luźniejsze, by potem gdy mam dużo
pracy legalnie i zgodnie z PIP i wyszytkimi regulaminami odrobić te minusy. Da
się to wszystko poukładać. Taki system pracy niestety zabija wenę twórczą i to
bardzo mocno - niestety takie mamy prawo, kodeks pracy i PIP, tego niestety się
nie przeskoczy, gdyż wszyscy polegamy jednemu prawu. Sama się z tymi wszystkimi
myślami biłam przez kilka dobrych lat. W pracy przerabialiśmy różne wersje. Na
przykład taki: każdy obowiązkowy pracownik który chce by wszystko było
dopilnowane pracował trochę dłużej niż 8 godzin - wiadomo. Kartę oczywiście
odbijał i wychodziły w ewidencji nadgodziny. Kadry się wściekały, więc dla
świętego spokoju po jakimś czasie pracownicy zaczęli odbijać karty na wejście i
równo po 8 godzinach na wyjście, ale z pracy wcale nie wychodzili. Wszystko było
dobrze dopóki kadry się nie zorientowały - ale była wojna ..... Wiadomo - ale
każdy chciał dobrze i kadry - bo chciały żeby było wszystko zgodnie z PIP itp i
pracownicy którzy są oddani pracy i swoim obowiązkom. Doszło do tego że dyrekcja
była zmuszona wręczyć kilku pracownikom upomnienia na piśmie za przebywanie w
pracy po godzinach pracy nie odbijając się w czytniku i bez zgody przełożonego.
To dopiero potem była wojna. Bo nikt przecież dla przyjemności nie zostaje w
pracy tylko aby zrobić ważne rzeczy służbowe. Wiele takich wojen było oj bardzo
wiele i każda strona miała rację. Teraz tak jak patrzę na to wszystko to
najwięcej pracy z okazji czytników to kadrom przybyło muszą rozliczać każdego
pracownika co do minutki - mają dużo pracy, a my dodatkowo jak nie pamiętamy o
której godzinie odbiliśmy się w czytniku rano to telefonik do kadr: "Pani Zosiu
proszę sprawdzić o której przyszłam bo nie pamiętam o której odbiłam kartę a
muszę wyjść równo po 8 godzinach" I biedna Pani Zosia musi mi to sprawdzić bo
jak nie to oj mogę nie wyjść na czas i to przez kogo przez kadry :). A tak już
na serio to da się do tego przyzwyczaić. A również nie radze dawać karty kolegom
do odbicia i prób przemknięcia pod czytnikiem - to się źle kończy. Za to bardzo
dobrze zdaje egzamin powiedzenie "odbijałam kartę ale mnie nie wczytało" do tej
pory stosuję gdy zapomnę odbić karty wychodząc a kadry mnie ścigają :)
Także głowa do góry nie taki diabeł straszny jak go malują i nie takie rzeczy
już uczelnia przechodziła. Karty to pikuś.

Pozdrawiam wszystkich z PO
z dużym sentymentem i rozrzewnieniem
wspominam czasy studenckie na PO
Spóźniających się profesorów wcale źle nie
wspominam - zwłaszcza gdy się spóźniali przed
zapowiadanym kolokwium :)))))
zawsze była nadzieja że kolokwium nie będzie :)))))
Może jeszcze wrócę na studia podyplomowe :)))))
zobaczymy
A Panie z dziekanatu też pozdrawiam bardzo gorąco zwłaszcza te które tak nas
studentów zimnym spojrzeniem mroziły.



Temat: Oferta Pracy w Urzędzie Gminy Goszczyn ;;;;;;;;;;;
Oferta Pracy w Urzędzie Gminy Goszczyn ;;;;;;;;;;;
Urząd Gminy GOSZCZYN
05-610 Goszczyn
ul.Bądkowska 2
Nr Tel./Faks: 0 486 632 260
MAIL: Gmina.Goszczyn@Gmail.com , Goszczyn@Gminy.pl
HTTP: GOSZCZYN.e-bip.pl/4dmethod/wwwGminaStart3/60

OGŁASZA NABÓR NA WOLNE STANOWISKO PRACY "Pracownika Merytorycznego w Wydziale
Finansowym"

1. Niezbędne wymagania:
a) obywatelstwo polskie
b) pełna zdolność do czynności prawnych oraz korzystanie z pełni praw publicznych
c) wykształcenie średnie ekonomiczne
d) osoba nie karana za przestępstwa popełnione umyślnie
e) nieposzlakowana opinia

2. Dodatkowe Wymagania
a) co najmniej roczny staż pracy
b) znajomość przepisów finansowo-księgowych
c) umiejętność obsługi komputera
d) znajomość programów księgowych

3. Zakres wykonywanych zadań na stanowisku:
a) prowadzenie syntetycznej i analitycznej ewidencji księgowej dla budżetu Gminy
b) prowadzenie syntetycznej i analitycznej ewidencji księgowej jednostek
budżetowych, funduszy celowych i FŚS poszczególnych jednostek budżetowych
c) ewidencjonowanie, księgowanie nakładów inwestycyjnych, remontowych i ich
rozliczanie
d) prowadzenie ksiąg inwentarzowych
e) prowadzenie kart materiałowych i ich rozliczanie
f) przygotowanie dokumentacji do przeprowadzenia i rozliczania inwentaryzacji
g) wyliczanie umorzenia środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych
h) analiza kont rozrachunkowych budżetu gminy i jednostek podległych
i) sporządzanie sprawozdań miesięcznych, kwartalnych i rocznych
j) sporządzanie bilansów rocznych
k) przygotowanie i przekazywanie do archiwum dokumentów księgowych
l) inne czynności zlecone przez Wójta i Skarbnika

4. Wymagane dokumenty:
a) życiorys {CV}
b) list motywacyjny
c) kserokopię dokumentów poświadczających wykształcenie
d) oświadczenie do pkt.1 ppkt.b i ppkt.d
e) inne dodatkowe dokumenty o posiadanych kwalifikacjach i umiejętnościach
f) kwestionariusz osobowy*

Wymagane dokumenty aplikacyjne składać należy do dnia 1 grudnia 2006 roku
w sekretariacie urzędu albo pocztą na adres:
Urząd Gminy GOSZCZYN
05-610 Goszczyn
ul.Bądkowska 2

z dopiskiem "Dotyczy naboru na stanowisko pracownika merytorycznego w Wydziale
Finansowym".

Przewiduje się zawarcie umowy na czas określony. Istnieje możliwość zawarcia
po okresie próbnym umowy o pracę na czas dalszy.

Wymagane dokumenty aplikacyjne: list motywacyjny, życiorys {CV} powinny
opatrzone być klauzulą:
"Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ofercie
pracy dla potrzeb niezbędnych do realizacji procesu rekrutacji zgodnie z
ustawą z 29.08.1997r. o ochronie danych osobowych {Dz.U. 2002r. nr 1001, poz.
926} oraz ustawą z 22.03.1999r. o pracownikach samorządowych {Dz.U. z 2001r.
nr 142, poz. 1593 z późniejszymi zmianami}."

Aplikacje które wpłyną do urzędu po wyżej określonym terminie nie będą
rozpatrywane. Informacja o wyniku naboru umieszczona będzie na stronie
internetowej Biuletynu Informacji Publicznej
GOSZCZYN.e-bip.pl/4dmethod/wwwGminaStart3/60 oraz na Tablicy
Informacyjnej Urzędu Gminy GOSZCZYN.

* druk kwestionariusza otrzymać można w siedzibie jednostki dokonującej naboru



Temat: Sprawa zniszczonej parowozowni w prokuraturze?
Peter - szkoda budynku, ale jeśli chodzi o bezkarność burzymurków,
to aż tak źle nie jest.
"Inwestor" jest budny, bo już raz mu się ten numer udał - i też z
parowozownią, tyle że w Słupsku. I tam rozwalił ją dokumentnie
podobno w ciągu jednej nocy - a w Warszawie tak dobrze już nie
poszło. I dalej też nie pójdzie, a już na pewno nie w parę miesięcy.
I myślę, że gorzej na tym wyjdzie, niż gdyby wkomponował całą
parowozownię w swoją inwestycję.

Gość: adam napisał:
"Ten budynek to była ruina która groziła zawaleniem żaden zabytek
jest wiele zabytków do uratowania wiec niech ta pani konserwator
weźmie się do roboty..."

Gdzie ja to już słyszałem? A no tak, to typowa śpiewka wszystkich
(prawie) inwestorów: zabytki trzeba chronić, ale tego mojego to
przecież nie warto...

"...a nie działa przychylnie dla innych developerów którzy nie chcą
by powstawały nowe inwestycje w tej okolicy."

O proszę, i oskarżenie o konszachty z developerami. Ach, ci wredni
developerzy z okolicy - nie to, co nasz filantrop, który tylko
chciał, by, cytuję:
"to miejsce przestało straszyć".

Gość: Urbanista napisał:
"Szkoda że Wojewódzki Konserwator Zabytków działa tak szybko tylko
pod naciskiem opinii publicznej."

Przeczytałem to zdanie parę razy i dalej nie wiem, o co chodzi.
Wniosek o wpisanie parowozowni wpłynął wiele miesięcy temu,
wszczęcie i tak by nastąpiło - może przyśpieszyła je trochę
informacja o wycince drzew. Ostatnie działania WKZ zostały
przyspieszone przez samego inwestora - i pośrednio "opinię
publiczną" w postaci osób, które o poczynaniach inwestora
zawiadomiły urząd - za co im chwała - ale czy to był nacisk?

Gość: Urbanista napisał:
"Znam ten obiekt od ponad 20 lat i prawdę mówiąć
pies z kulawą nogą się nim nie interesował."
billymclasky napisał:
"Konserwator zabytkow powinien dawno temu zainteresowac sie tą
ruiną,która szpeciła miasto od dziesiecioleci."

No tak, to prawda. Jest jeszcze wiele obiektów, które powinny być
pod ochroną, ale nie są. Zaległości narastały latami, a nawet
wpisanych już obiektów nie było komu kontrolować i niektóre...
poznikały. W pewnym momencie sądzono też, że ilość wpisów można
ograniczyć, a resztę obiektów chronić w planach - ale planów często
nie ma, albo są do.... Problem dotyczy w szczególności właśnie
obiektów kolejowych i poprzemysłowych, one nawet nie są rozpoznane,
nie ma inwentaryzacji!
Tylko trzeba pamiętać, że zabytki to nie jest tylko sprawa urzędów
konserwatorskich. Obowiązek troszczenia się o nie ma także samorząd
i właściciele. Co robił urząd miasta i urząd dzielnicy, by ten
obiekt nie niszczał? Co zrobiło PKP?

Gość: Urbanista napisał:
Niegdys w planach zag. przestrzennego był objęty strefą ochrony
konserwatorskiej. Po 2003 roku jego jakakolwiek ochrona została
praktycznie porzucona. W Studium Uwarunkowań a 2007 roku w ogóle nie
przejęto się tym zagadnieniem (opiniował konserwator).
Pytanie czemu od 2003 roku WKZ a następnie SKZ nie interesowali się
tym obiektem?

Rzeczywiście, w Studium strefa ochrony biegnie... po drugiej stronie
ulicy. To, uważam, poważna wpadka. Ale obiekt nie był całkiem poza
zainteresowaniem - zlecono przecież wykonanie białej karty, pewnie
był też w ewidencji SKZ (bo inaczej skąd ta karta, skoro wystąpienie
miłośników kolei było późniejsze?).
Czemu za tym nie poszły dalsze działania? Też chciałbym wiedzieć.
Np. czy w dzielnicowej delegaturze Biura Architektury nie było
dostępu do ewidencji Biura Stołecznego Konserwatora...?

"Co robili konserwatorzy gdy złomiarze rozmontowywali konstrukcję
obiektu?"
Hmm... nie byłem w środku, ale słyszałem, że konstrrukcja nie była
ruszona, poginęły jakieś drobniejsze elementy.

"A inwestor strzelił sobie sam w kolano bo bez zgłoszenia robót i
zarejestrowania dziennika budowy rozpoczął bezprawnie rozbiórkę.
Samo pozwolenie to za mało."

To prawda. Zobaczymy tylko, czy właściwe organa (PINB, policja,
prokuratura) będą potrafiły to wyegzekwować, bo na razie idzie to
jakoś dziwnie niesporo...
Myślę, że warto się też zająć sprawą bezpieczeństwa. Tuż przy
ścianie budynku biegnie chodnik, za nim jest bardzo ruchliwa ulica.
W trakcie burzenia runął także fragment tej ściany - do środka, ale
sporo cegieł poszło też na chodnik. A gdyby coś poszło nie tak i mur
poleciał na chodnik i jezdnię? Czy na czas prac przejście chodnikiem
było zagrodzone i pilnowane? Czy wstrzymano ruch w kierunku Centrum,
wytyczono objazd? Ciekawe też, czy był projekt rozbiórki (który musi
uwzględniać m.in. sprawy BHP) i czy prace postępowały toczka w
toczkę według projektu?




Temat: Fundusze unijne: Nadciąga strukturalna katastrofa!
Wiesz, gdybyś trochę więcej orientował się w temacie, o którym piszesz... Ale
na forum mogą się wypowiadać wszyscy i udawać specjalistów, również TY,
niestety. Takie jest prawo netu. Inne są prawa i obowiązki dziennikarza.
Dziennikarze powini pisać prawdę i sprawdzać informacje, a wówczas nie będą
mieć problemów jeśli podpiszą się własym imieniem i nazwiskiem oraz nie będa
musieli się wstydzić. Zawód dziennikarza to misja publiczna, chyba nie dziwi
Cię, ze w gazatach nie czytasz samych anonimowych tekstów? A Tobie radzę
wypowiadać się na tematy, na których się znasz.

Do tej pory szkoda było mi czasu na cytowanie dosłownie błędów Niklewicza, ale
teraz robię to, bo mam dość takiej dziennikarskiej fuszery. Cytuję tylko jeden
konkretny artykułu, ktore zainteresowani mogą znaleźć na necie. W tekstach
Niklewicza można jednak znaleźć błedów znacznie więcej. Jeśli chodzi o owe 13
mld Euro dostępne dla Polski, to oczywiście nigdy z "taką liczbą" nie
dyskutowałem (choć oczywiście trzba pamiętać o rozróżnieniu kwot w cenach
bieżących i tych z 1999 r.). Dyskutowałem jedynie na temat kwoty dostępnej dla
przedsiębiorców. Tuatj Niklewicz popełnił błąd. To tyle. A teraz jeszcze jeden
artykkuł z ewidentnymi błędami, by odpowiedzieć na Twoje pytanie: "Jakie
jeszcze błędy merytoryczne możesz Niklewiczowi zarzucić? Podaj przykłąd".
Podaję.

"Konrad Niklewicz 30-10-2003, ostatnia aktualizacja 30-10-2003 16:42

Internetowy System Ewidencji Kart Projektów (ISEKP) - czyli komputerowa baza
danych, w której wszystkie zainteresowane podmioty mogą umieszczać swoje
pomysły wykorzystania unijnych funduszy strukturalnych - wciąż czeka na nowe
wpisy.
ISEKP zbiera wpisy dla wszystkich części funduszy strukturalnych - czyli
Sektorowych Programów Operacyjnych (rolniczego, dla przedsiębiorców, na walkę z
bezrobociem, transportowego i dla rybaków) oraz dla Zintegrowanego Programu
Operacyjnego Rozwoju Regionalnego."

Otóż, dogi niki, ISEKP zbiera do bazy wyłącznie projkety finansowane z ERDF
oraz Funduszu Spójności. Czyli mozna tutaj zgłaszać projekty wyłacznie do
Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regioanlnego, Wrostu
Konkurencyjności Przedsiębiorstw oraz Transporu, a także do Funduszu Spójności.
Nie można - jak pisze Niklewicz - zgłaszać projketów, używając pojęć
stosowanych przez autora, do programu "rolniczego", "na walkę z bezrobociem"
i "dla rybaków". Te sektorowe programy fiansowane są kolejno, z Europejskiego
Funduszu Orientacji i Gwarancji Rolnej, Europejskiego Funduszu Społecznego oraz
Finansowaego Instrumentu Wspierania Rybołówstwa. ISEKP nie zbiera tego rodzaju
wstępnych projketów.
Są to kolejne błędy dziennikarza, które świadczą, że powinien on jednak przejść
kusr ABC Funduszy Strukturalnych.
Na dalszą wyliczankę i darmowe korepetycje nie mam czasu, ani ochoty.
Czytelnikom netu obiecuję natomiast, że w miarę możliwości czasowych wszytkie
błędy "dziennikarza specjalisty" będę omawiał na bieżaco. Za słowa, że chodzi
on na pasku ministerstwa, przepraszam. To chyba faktycznie zwykły brak
wiedzy..., w który trudno mi było dać wiarę. Ale teraz się przekonałem
ostatecznie.

PS. Jeszcze krótko o ZPORR. Apele o przekazanie władzy wramach ZPORR są
śmieszne, bo Instutucja Zarzadzająca to Ministerstwao Gospodraki, Pracy i
Polityki Społecznej. Tak zostało ustalone z Komisją Europejską. Problem jest
gdzie indziej. Ministerstwo pełni swą funkcję bardzo źle,a to paraliżuje cały
system wdrażania.

jednak pozdrawiam

KAROL




Temat: Nabór na referenta ds. księgowości w ZPO Krasocin
Nabór na referenta ds. księgowości w ZPO Krasocin
Cytuję za www.krasocin.eobip.pl

Ogłoszenie naboru na wolne stanowisko urzędnicze - referent ds. księgowości w
Zespole Placówek Oświatowych w Krasocinie

WÓJTA GMINY KRASOCIN
z dnia 10.09. 2007 r.
o naborze na stanowisko urzędnicze w Zespole Obsługi Placówek Oświatowych w
Krasocinie

Na podstawie art. 3a ust. 1 i 2 ustawy o samorządzie gminnym z dnia 22 marca
1990 r.

/Dz. U. z 2001 r. 142, poz. 1591 z późn. zm./
Wójt Gminy Krasocin

ogłasza nabór na wolne stanowisko referenta ds. księgowości w Zespole
Obsługi Placówek Oświatowych w Krasocinie

wymiar etatu: pełny etat

Wymagania konieczne związane z wykonywaniem pracy na danym stanowisku:

Do naboru może przystąpić osoba, która spełnia następujące wymagania:

Wymagania niezbędne:

a)obywatelstwo polskie, pełna zdolność do czynności prawnych i korzystanie z
pełni praw publicznych,

b)wykształcenie: wyższe ekonomiczne

c)znajomość przepisów z zakresu rachunkowości i finansów publicznych,

d)znajomość obsługi komputera,

e)doświadczenie w pracy na podobnym stanowisku,

f)odpowiedzialność, systematyczność, dokładność,

g)umiejętność pracy w zespole,

h)znajomość zasad klasyfikacji wydatków budżetowych.

Wymagania dodatkowe:

a)umiejętność prowadzenia księgowości komputerowej i obsługi komputera – Office,

bznajomość programu płacowego i księgowego,

c)znajomość obsługi urządzeń biurowych,

d)dokładność i rzetelność,

e)dobra organizacja pracy,

f)niekaralność za przestępstwa popełnione umyślnie,

g)stan zdrowia pozwalający na zatrudnienie na danym stanowisku.

Główne obowiązki:

1. Sprawdzanie dokumentów pod względem formalno-rachunkowym.

2. Prowadzenie obsługi bankowej, sporządzanie przelewów.

3. Prowadzenie ewidencji analitycznej i syntetycznej wydatków placówek
oświatowych.

4. Rozliczanie kwitariuszy przychodowych przedszkoli i świetlic.

Wymagane dokumenty:

list motywacyjny

życiorys z opisem przebiegu nauki i pracy z klauzulą „wyrażam zgodę na
przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ofercie pracy dla potrzeb
niezbędnych do realizacji procesu naboru, zgodnie z ustawą z dnia 29.08.1977
r. o ochronie danych osobowych /tekst jednolity. Dz.U. z 2002 r., Nr 101, poz.
926/

kwestionariusz osobowy

kopie dokumentów poświadczających wymagane wykształcenie

kopie świadectw pracy

kopie pierwszych stron dowodu osobistego, lub obu stron w przypadku
plastikowej karty,

oświadczenie o stanie zdrowia pozwalającym na zatrudnienie na danym stanowisku

inne, które kandydat uważa za ważne dla przyszłej pracy.

Termin, sposób i miejsce składania dokumentów aplikacyjnych:

Termin: 25.09.07

Sposób składania dokumentów aplikacyjnych: zamkniętej kopercie, osobiście lub
listem poleconym.

Miejsce: Zespół Obsługi Placówek Oświatowych w Krasocinie, ul. Macierzy
Szkolnej 1, 29-105 Krasocin. I piętro pokój Nr 12 (kadry). Jeżeli dokumenty
zostaną przesłane pocztą prosimy o dopisanie na kopercie słów „nabór na
stanowisko referenta ds. księgowych”.

Dodatkowe informacje.

Kontakt z sekretarzem komisji telefon (o41) 3917026 lub 3917317 w. 106

Aplikacje, które wpłyną do Zespołu Obsługi Placówek Oświatowych po terminie
nie będą rozpatrywane.

Lista kandydatów, którzy spełnili wymogi formalne i tym samym zakwalifikowali
się do postępowania sprawdzającego zostanie ogłoszona na tablicy informacyjnej
UG oraz w Biuletynie Informacji Publicznej UG Krasocin (www.krasocin.eobip.pl).

Kandydaci spełniający wymogi formalne zostaną zawiadomieni o terminie
postępowania sprawdzającego.

Informacja o wynikach naboru będzie ogłoszona na tablicy informacyjnej UG oraz
w Biuletynie Informacji Publicznej (www.Krasocin.eobip.pl).

Dokumenty aplikacyjne kandydatów, którzy nie zakwalifikowali się do
postępowania sprawdzającego zostaną odesłane pocztą.

Osoba wyłoniona w drodze naboru zostanie zatrudniona na okres próbny wynoszący
3 miesiące, a następnie na czas określony lub nieokreślony.

Konkurs przeprowadzi Komisja Konkursowa .



Temat: Nie chcieli pomóc rannej rowerzystce z Niemiec
Gość portalu: Ania napisał(a):

> >W Anglii kartę tę można załatwić na poczcie, przez telefon
> > i przez internet. Trzeba podać swoje dane osobowe i swój numer NHS (Narod
> owa
> > Służba Zdrowia). Tylko tyle i nic więcej. Karta przychodzi pocztą w tydzi
> eń. W
> > Polsce jest inaczej. Żeby otrzymać dokładnie taką samą kartę trzeba przej
> ść
> > przez podobny kocioł dokumentów i wniosków, jaki za PRL-u był wymagany pr
> zez
> > komunistyczną bezpiekę w biurach paszportowych. Gdzie, po co, na co, i dl
> aczego
> > obywatel wyjeżdża z kraju.
>
> Ha! dokładnie
> Rok temu miałam nieprzyjemność wyrabiać tą kartę - spędziłam 3 h w kolejce w NF
> Z
> wrocławskim.
> Oczywiście miejsce załatwiania wniosków było czynne tylko do 16 (i jesli dobrze
> pamiętam bez sobót).. więc żeby załatwic ten kawałek plastiku trzeba było
> wcześniej zaplanować sobie urlop.
> Co więcej będąc już w kolejce dowiedziałam się z wywieszki że 2 dokumenty muszę
> także skserować dla urzędnika (oczywiście na stronie internetowej nie było o ty
> m
> ani słowa) - na korytarzu za szybą stało ksero - oczywiście tylko dla urzędnikó
> w
> .. ja musiałam z tej kolejki lecieć na drugą stronę ulicy na wydział pedagogiki
> gdzie znajdowało się najblizsze ksero dla "ludzi z ulicy". Ja się pytam: czy to
> nie jest tak że gdy urzędnik potrzebuje kopię okazanego oryginału to sam sobie
> sporządza kopię i potwierdza ją za zgodność z oryginałem? Przecież w końcu to j
> a
> opłacam jego pracę! On jest dla mnie a nie ja dla niego!
> I teraz najlepsze .... dokumenty, ktore kserowałam (RMUA i jeszcze jeden papier
> ktory wczesniej zalatwialam od pracodawcy - też NFZ-towski) to papierki ktore
> ZUS powinien posiadac w swojej ewidencji. Dlaczego więc ich żądają? Dlaczego w
> tym kraju ciągle spotykam się z absurdami?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Mieszkam w Anglii przeszło 45 lat. Zawsze szokują mnie porównania z krajem,
jeśli idzie o kulturę zachowania państwa wobec obywatela. W Polsce nadal rządzi
komunistyczne chamstwo. Nie da się tego określić inaczej, nawet jeżeli człowiek
chce być bardzo, i to bardzo !!!, uprzejmy. Komunistyczne chamstwo, w polskim
wydaniu, i tyle. Z pewnością procedura wydania EKUZ'a angielskiego jest w pełni
zgodna z prawem europejskim. Mówimy cały czas o tej samej, te same
uprawnienia gwarantującej karcie!!!
, jaka wydawana jest w Polsce. Należy to
podkreślić. Karty EKUZ/EHIC są identyczne dla wszystkich krajów członkowskich
Unii Europejskiej.
W Anglii wchodzimy na internet, klikamy EHIC, czyli ichni
identyczny EKUZ, klikamy apply on-line, wklikujemy imię nazwisko, datę
urodzenia, numer ubezpieczenia albo numer NHS, adres, i w ciągu kilku dni karta
przychodzi pocztą do domu. Żadnych chamskich formularzy, wniosków, podań.
Żadnych wizyt do urzędów, żadnych dokumentów. Tylko podstawowe dane osobowe,
numer NHS, i adres. Powtarzam jeszcze raz, tylko podstawowe dane osobowe, numer
NHS, i adres. BO TA KARTA NALEŻY SIĘ AUTOMATYCZNIE, KAŻDY MA DO NIEJ
PRAWO, bez potrzeby tłumaczenia się władzy dokąd jedzie, dlaczego, i na
jak długo. Ale, Szanowna Pani Aniu, Anglia jest w Europie, a Polska to jeszcze
dzika komunistyczna sowiecka azjatycka dzicz.




Temat: RMF FM: Raport w sprawie prof. Miodka
RMF FM: Raport w sprawie prof. Miodka
za RMF FM i bez satysfakcji (może jedynie wobec tych najbardziej agresywnych w
stosunku do Brauna),
ponieważ "Wyborcza" najwyraźniej bardzo powoli pisze swoją interpretację
raportu wrocławskich naukowców. Cyt.:

fakty.interia.pl/news/rmf-fm-raport-w-sprawie-prof-miodka,918374
RMF FM: Raport w sprawie prof. Miodka
Wtorek, 29 maja (17:29)

Reporter RMF FM Michał Szpak dotarł do zaskakującego raportu Komisji
Historycznej Uniwersytetu Wrocławskiego w sprawie profesora Jan Miodka. Sprawę
domniemanej agenturalnej przeszłości profesora komisja badała od miesiąca.

To co zaskoczyło reportera RMF FM w tym raporcie to to, że komisja nie
wypowiada się tak jednoznacznie w tej sprawie jak rektor uczelni, który po
otrzymaniu raportu powiedział, że absolutnie nic nie wskazuje na współpracę
profesora Miodka z SB.
Komisja wypowiada się dużo bardziej ostrożnie. Dwa ostatnie zdania komunikatu
mówią, że "sprawa wymaga dalszych, pogłębionych badań" i że "ich dokończenie
uniemożliwia na razie wyrok Trybunału Konstytucyjnego".
Rektor mówił kilka dni temu o czterech linijkach dokumentu. Raport przytacza
ich już 6, w tym ciekawy zapis z dziennika archiwalnego wydziału C
Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych. Jest tam mowa o przekazaniu do
archiwum dwóch tomów akt dotyczących profesora. Cały czas nie wiadomo, gdzie
te dokumenty się znajdują. Wydaje się, że dopiero dotarcie do nich pozwoli raz
na zawsze stwierdzić, czy profesor współpracował, czy nie współpracował ze
służbą bezpieczeństwa.

KOMUNIKAT KOMISJI DO SPRAW ZBADANIA PROBLEMU INWIGILACJI ŚRODOWISKA
AKADEMICKIEGO UWR

W związku z doniesieniami medialnymi nt. prof. Jana Miodka, Komisja zwróciła
się do wrocławskiego oddziału IPN z prośbą o przeprowadzenie stosownej
kwerendy. W rezultacie komisji zostały udostępnione następujące materiały:

1. Korespondencja (z dnia 1 VI 1989 r.) Wydziału "C" (archiwum) Wojewódzkiego
Urzędu Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu z Biurem "C" MSW dot. złożenia w
archiwum akt tajnych współpracowników. Pod pozycją 37 wykazu znajduje się
nazwisko Jana Miodka wraz z przypisanym numerem archiwalnym 1-60701 (sygn. IPN
Wr. 053/3403 t. 1).

2. Zapis z dziennika archiwalnego (inwentarza akt) Wydziału "C" WUSW we
Wrocławiu (sygn. IPN Wr. 00291/7), pod pozycją 5832 z informacją o dacie
złożenia materiałów do archiwum (9 XI 1989 r.), pseudonimie ("JAM"), jednostce
rejestrującej (Wydział 111-1 KW MO we Wrocławiu - inwigilujący uczelnie
wyższe), numerze rejestracyjnym (39619), ilości przekazanych tomów akt (2),
numerze archiwalnym (60701).

3. Zapis z dziennika rejestracyjnego Wydziału "C" KW MO/WUSW we Wrocławiu
(sygn. IPN Wr. 00149/3, w dyspozycji IPN znajduje się jedynie kserokopia), z
informacją o numerze rejestracyjnym (39619), dacie rejestracji 24 IV 1978 r.,
jednostce rejestrującej (Wydział 111-1 KW MO we Wrocławiu), kategorii
rejestracji (K- TW - kandydat na tajnego współpracownika), pseudonimie
("JAM"), dacie zdjęcia z ewidencji i przekazania do archiwum (9 XI 1989 r.),
numerze archiwalnym (1-60701), w polu "uwagi" znajduje się zapis ,,15.12.78
przerej.[estrowany]".

4. Karta EO-132 z pomocniczej kartoteki tematycznej - pseudonimowej Wydziału
"C" WUSW we Wrocławiu z informacją o pseudonimie ("JAM"), kategorii
rejestracji (TW - tajny współpracownik), numerze rejestracyjnym (39619),
jednostce rejestrującej (Wydział 111-1 KW MO we Wrocławiu), numerze
archiwalnym (1-60701).

5. Karta EO-134-A z pomocniczej kartoteki tematycznej - miejsc pracy Wydziału
"C" WUSW we Wrocławiu z informacją o miejscu pracy (zapis brzmi: "nauk.
Uniwersytet - Instytutu Filologii Polskiej"), pseudonimie ("JAM"), numerze
rejestracyjnym (39619), kategorii rejestracji (TW), jednostce rejestrującej
(Wydział 111-1), numerze archiwalnym (1-60701).

6. Karta w kartotece ogólnoinformacyjnej, datowana na październik 1975 r.,
odsyłająca do innej, niezachowanej karty.

Dokumentacja ta ma charakter szczątkowy. W zbiorach oddziału IPN we Wrocławiu
nie zachowały się przekazane (wzmiankowane w zapisie przytaczanym w pkt. 2) 2
jednostki archiwalne. Udostępniona dokumentacja SB ma charakter wewnętrzny i
została wytworzona bez wiedzy zainteresowanej osoby.

Zgromadzony dotychczas materiał nie pozwala na wyciąganie jednoznacznych
wniosków. Sprawa ta wymaga dalszych, pogłębionych badań. Ich dokończenie w
chwili obecnej uniemożliwia wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Wrocław, 17 maja 2007 r.

dr Łukasz Kamiński,
prof dr hab. Krzysztof Kawalec,
prof dr hab. Marek Maciejewski,
dr Bożena Szaynok



Temat: Policja zajęła się kolejnym e-sklepem. OskarMed...
Historia Bolka Prezydenta 1
Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał
zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku
miesiącach – zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty
świadczące, że urzędujący prezydent był „Bolkiem” – piszą historycy

źródło: Rzeczpospolita

źródło: Rzeczpospolita

źródło: Archiwum IPN
+zobacz więcejTajemnice teczki TW „Bolka”
Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę „Bolka”
Wałęsa widział dokumenty
O istnieniu agenta „Bolka” opinia publiczna dowiedziała się
dokładnie 16 lat temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni
Macierewicz, realizując słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał
Sejmowi RP informację, iż pod pseudonimem tym w ewidencji
operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 – 1976 r. figurował prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa.

Ale sprawa TW „Bolek” była dobrze znana poprzednikom ministra
Macierewicza. Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego
poprzednika Andrzeja Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma
dokumentami dotyczącymi prezydenta. Wśród nich były m.in. oryginalna
karta z kartoteki, wedle której w latach 70. Wałęsa był tajnym
współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał znajdujący się
w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek
Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych
dokumentów na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału
Studiów powołanego już przez ministra Macierewicza.

Był wśród nich m.in. „Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej
internowaniu z 28 listopada 1980 r.”. W krótkiej charakterystyce
personalnej ówczesnego przywódcy „Solidarności” napisano: „członek
komitetu strajkowego, 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W
okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących
negatywnej działalności pracowników stoczni”.

Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku.
Wprawdzie oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie
nie było, ale w 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień
TW „Bolek” zachowanych w sprawach prowadzonych przez gdańską SB.
Donosy te dotyczyły przede wszystkim pracowników Wydziału W-4 i
członków komitetu strajkowego funkcjonującego w Stoczni Gdańskiej w
grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska nierozerwalnie związane
z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji zebranej w 1992 r.
przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości.

Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi
obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w
czasie rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron
stanowiła ciągłość z sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana
była tym samym środkiem kryjącym i przez tę samą osobę. Poszczególne
tomy posiadały spisy treści, były przesznurowane i opieczętowane
pieczęciami „KW MO Gdańsk” jeszcze w latach 70. Dokonanie w nich
jakichkolwiek manipulacji post factum bez pozostawienia wyraźnych
śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki
dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto
ukrywał się pod pseudonimem Bolek.

Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony
przez ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej
parlamentowi 4 czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy
walnym uczestnictwie ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego
został odwołany i ujawnianie archiwów SB zablokowane. Sprawa
kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie została należycie zbadana
i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat.

Dziś legendarny przywódca „Solidarności” powtarza, że dokumenty
dotyczące tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące „świstki”
rzekomo spreparowane przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych
dokumentów dotyczących tej sprawy nie zachowało się do naszych
czasów. Większość z nich „wyprowadzono” z archiwum UOP na początku
lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam Wałęsa.




Temat: Policja zajęła się kolejnym e-sklepem. OskarMed...
1 Jak to zgłupim Bolkiem Było...
Gdzie są akta TW „Bolka”
Po obaleniu rządu Jana Olszewskiego prezydent Wałęsa otrzymał
zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Zwrócił ją po kilku
miesiącach – zdekompletowaną. Zniknęły najważniejsze dokumenty
świadczące, że urzędujący prezydent był „Bolkiem” – piszą historycy

źródło: Rzeczpospolita

źródło: Rzeczpospolita

źródło: Archiwum IPN
+zobacz więcejTajemnice teczki TW „Bolka”
Paweł Lisicki: Dlaczego warto poznać teczkę „Bolka”
Wałęsa widział dokumenty
O istnieniu agenta „Bolka” opinia publiczna dowiedziała się
dokładnie 16 lat temu. Wówczas minister spraw wewnętrznych Antoni
Macierewicz, realizując słynną uchwałę z 28 maja 1992 r., przekazał
Sejmowi RP informację, iż pod pseudonimem tym w ewidencji
operacyjnej gdańskiej SB w latach 1970 – 1976 r. figurował prezydent
Rzeczypospolitej Polskiej Lech Wałęsa.

Ale sprawa TW „Bolek” była dobrze znana poprzednikom ministra
Macierewicza. Obejmując kierownictwo MSW, wspomniany dostał od swego
poprzednika Andrzeja Milczanowskiego kopertę z kilkunastoma
dokumentami dotyczącymi prezydenta. Wśród nich były m.in. oryginalna
karta z kartoteki, wedle której w latach 70. Wałęsa był tajnym
współpracownikiem SB. Analogiczne informacje podawał znajdujący się
w kopercie wydruk z tzw. Zintegrowanego Systemu Karotek
Operacyjnych, głównej bazy komputerowej bezpieki. Szereg innych
dokumentów na temat przeszłości Wałęsy znaleźli pracownicy Wydziału
Studiów powołanego już przez ministra Macierewicza.

Był wśród nich m.in. „Kwestionariusz Ewidencyjny osoby podlegającej
internowaniu z 28 listopada 1980 r.”. W krótkiej charakterystyce
personalnej ówczesnego przywódcy „Solidarności” napisano: „członek
komitetu strajkowego, 29.12.1970 pozyskany do współpracy z SB. W
okresie 1970 – 1972 przekazał szereg informacji dotyczących
negatywnej działalności pracowników stoczni”.

Ciekawe archiwalia udało się odnaleźć w Delegaturze UOP w Gdańsku.
Wprawdzie oryginalnej teczki personalnej i teczki pracy TW nigdzie
nie było, ale w 1991 r. zidentyfikowano kilkadziesiąt doniesień
TW „Bolek” zachowanych w sprawach prowadzonych przez gdańską SB.
Donosy te dotyczyły przede wszystkim pracowników Wydziału W-4 i
członków komitetu strajkowego funkcjonującego w Stoczni Gdańskiej w
grudniu 1970 r. Były to miejsca i środowiska nierozerwalnie związane
z życiorysem Wałęsy. Autentyczność dokumentacji zebranej w 1992 r.
przez kierownictwo UOP nie budziła wątpliwości.

Odnalezione doniesienia powstały zgodnie z zasadami kancelaryjnymi
obowiązującymi w SB i umieszczone były w kolejnych tomach akt w
czasie rzeczywistym. Znajdująca się na nich numeracja stron
stanowiła ciągłość z sąsiadującymi dokumentami, a nadto wykonana
była tym samym środkiem kryjącym i przez tę samą osobę. Poszczególne
tomy posiadały spisy treści, były przesznurowane i opieczętowane
pieczęciami „KW MO Gdańsk” jeszcze w latach 70. Dokonanie w nich
jakichkolwiek manipulacji post factum bez pozostawienia wyraźnych
śladów było wykluczone. Oryginalna karta ewidencyjna z kartoteki
dotycząca prezydenta nie pozostawiała cienia wątpliwości, kto
ukrywał się pod pseudonimem Bolek.

Na podstawie tak zgromadzonej dokumentacji Wałęsa został umieszczony
przez ministra Macierewicza na jego słynnej liście przekazanej
parlamentowi 4 czerwca 1992 r. Jednak jeszcze tego samego dnia, przy
walnym uczestnictwie ówczesnego prezydenta, rząd Jana Olszewskiego
został odwołany i ujawnianie archiwów SB zablokowane. Sprawa
kontaktów Wałęsy z SB z wielu powodów nie została należycie zbadana
i wyjaśniona przez następne kilkanaście lat.

Dziś legendarny przywódca „Solidarności” powtarza, że dokumenty
dotyczące tej sprawy to szczątkowe, nic nieznaczące „świstki”
rzekomo spreparowane przez SB. Rzeczywiście, wiele istotnych
dokumentów dotyczących tej sprawy nie zachowało się do naszych
czasów. Większość z nich „wyprowadzono” z archiwum UOP na początku
lat 90. Kluczową rolę w tej operacji odegrał sam Wałęsa.




Temat: ZUS mnie ściga
ZUS ma prawo po swojej stronie :-(
z:
www.ipis.pl/artykul.php?idartykul=1049&poddzial=Jak%20prowadzić%
20firmÄ™
"Są sytuacje kiedy nie chcemy całkowicie likwidować firmy, lecz jedynie na
jakiś czas zaprzestać prowadzenia działalności gospodarczej. Wydaje się nam, że
wystarczy taką działalność zawiesić. Tymczasem przepisy podatkowe ani
ubezpieczeniowe nie znają pojęcia "zawieszenia działalności".

Dopóki formalnie nie zlikwidujemy firmy, musimy się wywiązywać ze wszystkich
obowiązków wobec urzędu skarbowego. Oczywiście jeżeli nie występuje przychód
ani obrót, nie musimy, co do zasady, płacić zaliczek na podatek dochodowy ani
podatku VAT. Tym niemniej deklaracje podatkowe mamy obowiązek składać na takich
samych zasadach jak wszyscy podatnicy. Wyjątek stanowią jedynie przepisy
dotyczące karty podatkowej, które przewidują możliwość wystąpienia przerwy w
prowadzeniu działalności.

Jeszcze gorzej wygląda sprawa z obowiązkami w zakresie ubezpieczeń społecznych.
Dopóki formalnie nie zgłosimy wyrejestrowania z tych ubezpieczeń, musimy płacić
składki. Nawet w przypadku czasowej przerwy w działalności trzeba się
wyrejestrować, a potem ewentualnie zarejestrować ponownie, a aby taki manewr
przeprowadzić nie trzeba wyrejestrowywać się z ewidencji przedsiębiorców.

Podobnie jest ze składkami na ubezpieczenie zdrowotne, które należy opłacać z
każdego tytułu oddzielnie, czyli np. zatrudnienie w ramach stosunku pracy i
opłacanie z tego tytułu składki nie zwalnia od obowiązku płacenia składki
związanej z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Choć więc zawieszenie działalności gospodarczej może wielu osobom wydawać się
bardziej kuszące niż jej likwidacja (a później ewentualnie rejestrowanie firmy
od nowa), to jednak w żadnym wypadku nie należy tak postępować, gdyż narażamy
się na poważne problemy i powstanie zadłużenia, z którego istnienia początkowo
sami nawet nie będziemy sobie zdawali sprawy".

i jeszcze:
www.twoja-firma.pl/artykuly/246,zawieszenie-dzialalnosci.html
Tu nie ma mowy o podstawie prawnej :-)
To przedsiebiorca popełnia nadinterpretację i wymysla sobie "zawieszenie
firmy", a tego nie ma w przepisach.
Jednym słowem dopóki firma nie jest WYREJESTROWANA, dopóty istnieje, a więc
wszystko trzeba opłacac.
To wczesniej wymienianie zarządzenie wew. ZUSu dotyczy SPRAWDZANIA i naliczania
zaległych składek z przeszłości przedsiębiorcom, którzy nie wiadomo z jakich
przyczyn i na jakiej podstawie uważali, że moga firme zawiesić i w związku z
tym nie płacić ZUSu
.Jakiś czas temy był reporaż o tym, bo ludzie płaca teraz ogromne sumy i
plajtują, wpędzają się w długi, biede itp. - niestety nie ma szans :-(



Temat: Jest nadzieja na poprawę mediów publicznych
Jest nadzieja na poprawę mediów publicznych
wydaje się, ze ktoś w końcu postanowił naprawić to co w tych mediach jest
obecnie największym i najbardziej palącym do rozwiązania problemem:

miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2197676.html#dalej
Pocztowcy kontrolują mieszkania
Tomasz Ziemba 25-07-2004 , ostatnia aktualizacja 26-07-2004 10:07

Płać abonament albo nie otwieraj nikomu drzwi - Poczta Polska zaczęła
zmasowany atak na niezarejestrowanych użytkowników sprzętu rtv. Jeśli cię
złapią, możesz zapłacić nawet 462 złote kary!

Akcja początkowo dotyczyła tylko przedsiębiorstw, ale teraz służby
kontrolerskie chodzą po prywatnych mieszkaniach. Pukają od drzwi do drzwi i
proszą o książeczki opłat za abonament. Kontrolerami są pracownicy Poczty. -
Traktują to jako dodatkowe zajęcie - mówi Jadwiga Jeziorska, kierownik ds.
ewidencji i opłat rtv w Rejonowym Urzędzie Poczty Wrocław - Miasto.

Poczta Polska we Wrocławiu nie uprzedza o swoich kontrolach. Jej pracownicy
mogą przyjść w każdej chwili. Nie korzystają z komputerowej bazy abonentów -
nieuczciwych odbiorców tropią na własną rękę.

Czy można nie wpuścić kontrolera do mieszkania? Teoretycznie tak, choć jak
zapewnia kierowniczka, taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła. Pracownicy
Poczty siłą nie wejdą, ale spisują protokół i za jakiś czas odwiedzają
podejrzane mieszkanie ponownie.

O ile kontroli można próbować uniknąć, to od zapłacenia kary już się nie
wywiniemy. - Zgodnie z ustawą o egzekucji długów należności możemy ściągać
przy pomocy Urzędu Skarbowego - informuje Jadwiga Jeziorska.

Od płacenia nie zwalniają nas nawet rachunki za kablówkę. Na szczęście
abonament nalicza się od gospodarstwa domowego, a nie liczby telewizorów,
które stoją w naszym domu.

Za radio w samochodzie również nie powinniśmy dodatkowo płacić, o ile auto
nie jest służbowe. - Zakłady pracy płacą za każdy odbiornik osobno -
zastrzega Jadwiga Jeziorska.

Rejonowy Urząd Poczty we Wrocławiu nie chce zdradzić, ile pieniędzy dostaje
kontroler za ukaranie nielegalnego odbiorcy. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy
się, że prowizja jest spora - za każdy nielegalnie działający telewizor
otrzymuje aż 90 złotych.

Od decyzji o przyznaniu kary można się odwołać. Jeżeli nie mogliśmy np.
znaleźć na poczekaniu ważnej książeczki rtv, w ciągu 14 dni można ją zanieść
do Urzędu i domagać się anulowania kary. Jeżeli nasze starania nie pomogą,
należy złożyć pisemną skargę.

Nie powinniśmy również zapłacić, jeżeli udowodnimy, że telewizor
wykorzystujemy tylko do oglądania filmów na wideo lub DVD. - Za odbiornik
uważa się urządzenie techniczne umożliwiające natychmiastowy odbiór sygnału
radiowego lub telewizyjnego - tłumaczy kierowniczka Jeziorska. A więc lepiej,
żeby nasz telewizor był rozstrojony i nie miał anteny. To samo dotyczy
komputera z kartą telewizyjną lub telefonu komórkowego z wbudowanym radiem.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji zwolniła od opłat osoby powyżej 75. roku
życia, inwalidów wojennych i inwalidów pierwszej grupy. Żeby spać spokojnie,
trzeba dopilnować formalności i wziąć z urzędu pocztowego tzw. zezwolenie na
bezpłatne używanie odbiornika.

Ramka:

Jak odróżnić kontrolera od oszusta?

Kontroler powinien przedstawić się i okazać legitymację służbową ze zdjęciem
i podpisem dyrektora Urzędu Pocztowego. Jeżeli tego nie zrobi, nie musisz z
nim rozmawiać. Pamiętaj, że pracownicy Poczty nie pobierają żadnych
pieniędzy!
Jeśli nie zarejestrowałeś jeszcze swojego radia lub telewizora, zrób to w
najbliższym urzędzie pocztowym. Miesięczna opłata za abonament radiowy wynosi
4,95 zł, a radiowo- telewizyjny 15,40 zł.




Temat: o bezrobociu w Polsce
sendivigius napisał:

> Od mniej wiecej roku mozna zauwazyc w liberalnych mediach nagonke na
> bezrobotnych.

Do tych mediów zaliczasz Wprost?

> Co i rusz pojawiaja sie artykuly ze pracy jest mnostwo a tylko
> pijak, nieuk i nierob nie pracuje. Jak mowia amerykanie ... add isult to
> injury.

Co znaczy "isult"?

> To pewnie tradycja Falandysza ktory w swojej koncepcji wiktymologi
> dowodzil tezy ze przestepstwu winna jest ofiara... no bo gdyby nie poszla gdzie
>
> poszla to by nie bylo przestepstwa.

Myślałem, że piszę jasno. W Polsce mamy 18% bezrobocia. Z tego około połowa to
kombinatorzy, nieroby, generalnie osobnicy nie zaiteresowani pracą.

> Ten uczony maz juz na szczescie wyjawia
> swoje olsnienia sw. Piotrowi.

Nie ładnie źle mówić o zmarłych

> Wlasciwie to tylko czekac az bezrobocie stanie
> sie przestepstwem; i w policji sie poprawi bo wykrywalnosc takich kryminalistow
> bedzie na pewno duza, wystarczy isc do szkoly i zobaczyc czyje dziecko jest
> glodne, albo wagaruje aby zbierac wegiel na torach.

Kogo winisz, że dziecko jest głodne, gdy w tym samym czasie tatuś kupuje wino
zamiast chleba?

> Oczywiscie ze wzrost konsumpcji ma sie nijak do bezrobocia. Przyczyna tego jest
>
> rozwarstwienie majatkowe. Jak dolne 10% odpadnie z rynku na zero to konsumpcja
> sie zmniejszy o ulamek procenta a jak gorne 10% podniesie swoja konsumcje o 10%
>
> to sie zwiekszy calosciowo o prawie 5%.

Rozumiem, że chciałbyś byśmy byli wszyscy równi w biedzie? Wczoraj pewien posłe
PIS w Radiu Maryja stwierdził, że co prawda w wyniku pomysłu PO 3x15% biedniejsi
nie stracą, ale bogatsi zyskają kupując markowe cygara i wina. ))))
Poza tym stwierdził, że zdrożeją artykuły dziecięce. Kamiński nie wie, jakie są
stawki podatkowe przy podatku VAT? Czy po prostu kłamie? Tak czy siak, jeżeli
wychowałeś się na tego typu propagandzie klęski, to się już nie dziwię, że
wypisujesz takie głodne kawałki.

> Do zaistnienia wiec wspomnianego
> zjawiska wystarczy aby stopa wyzysku rosla szybciej niz stopa bezrobocia. I tak
>
> sie dzieje.

A gdzie Ty masz wyzysk w państwioe skrajnie opiekuńczym i rządzonym przez
związki zawodowe jakim jest Polska?

>
> Nie ma zadnej nadinterpretacji ale uzycie zdrowego rozsadku. Jak ktos mowi ze
> nie moze znalezc kasjerek a nie mowi ile chce placic to widac jest powod i
> wcele nie tajemnica handlowa. Prawidlowa informacja bylaby taka np: "nie mozemy
>
> znalezc kasjerek za 800 zl" albo "nie mozemy znalezc kasjerek za 3600 zlotych".

Kup sobie Wprost i przeczytaj cały artykuł, ok? Dla mnie jest to dziwne, że nie
ma chętnych do pracy w moim mieści gdzie bezrobocie jest tylko nie wiele niższe
niż średnia krajowa.

>
> Nie byloby potrzeby niczego zgadywac.
>
> Statystyki bezrobocia sa w istocie zafalszowane ale to dziala w obie strony.
> Urzedy ochoczo skreslaja z ewidencji pod byle pozorem. Na przyklad oferujac
> prace zupelnie nieadekwatna do kwalifikacji i predyspozycji. W moim miescie
> urzad pracy wpadl na pomysl ze proponowal prace w prosektorium kto sie nie
> chcial zgodzic to wylatywal. W innym miescie wpadli na pomysl ze bezrobotny ma
> podpisywac liste stojac codziennie po kilka godzin w kolejce, o dziwo wiele
> tysiecy ludzi stalo, sam widzialem. Sa i bardziej wyrafinowane medody. Do
> statystyk tez nie wchodza miliony ludzi za granica, bieda na maloobszarowych
> gospodarstwach rolnych, osoby zmuszone do prowadzenia dzialalnosci
> gospodarczej, co maja zlecenia tylko na polowe swojego czasu i tak dalej.
>
> Czemu zwolennicy wolnego rynku nie moga zrozumiec ze praca to nie misja
> religina ale interes. Aby pracowac musi sie to oplacac, liczac wszystkie
> koszta, w tym takie niewymierne jak rozlaka z rodzina jak i wymierne jak wzrost
>
> kosztow utrzymania, opieki nad dziecmi, ryzyko dla zdrowia itd.

Słusznie, pracować musi się opłacać. Nasze socjalistyczne państwo ustaliło takie
wysokie koszty pracy, żeby utrzymać rzeszę bezrobotnych i emerytów, że praca
przestaje być opłacalna. Jak myślisz dlaczego mamy największą na świecie ilość
emerytów przypadających na jednego mieszkańca?

>
> Ja nie zaprzeczam ze sa tez pijaki i nieroby, ale i oni maja swoja kalkulacje.
> Po co pracowac jak zarobic moga tylko na jeszcze jedna butelke wina Arizona,
> dopiero jakby mogli zarobic tyle ze rzeczywiscie swoj los poprawia to moze by
> zmienili nastawienie.

Mamy więc Polskę A i B. Ta druga nie jest zaiteresowana pracą, a jedynie
kombinowaniem. Podział nie ma nic wspólnego z geografią. To jest głęboko w
umysłach. Jeżeli ojciec wpaja synowi, że nie warto pracować, kształcić się, a
całe jego życie to dorywcza praca na czarno, zasiłek i osiedlowa knajpa z
piswkiem, to czego wymagać po następnych pokoleniach.
Jak myślisz dlaczego w krajach gdzie zliberalizowano gospodarkę (W. Brytania,
Irlania) bezrobocie jest w granicach 0-5% (podobnie w USA, Australii, Nowej
Zelandii), a w przesocjalizowanych Niemczech czy Francji, powyżej 10%? Jedynie
kraje skandynawskie, gdzie mamy do czynienia z wrodzoną uczciwością stworzyły
dobrze funkcjonujące państwo dobrobytu. Chyba jednak nie będziesz porównywał
Polski (z całym naszym przyzwoleniem społecznym dla krętactwa) ze Szwcją gdzie
wylatuje z rządu pani premier, która zapłąciła za drobne zakupy kartą służbową, co?



Temat: Współczesna architektura Lublina pod ochroną
Szanowny Panie Konserwatorze
Odpisując na wcześniejszy Pana post, sądziłem, że nasz dialog
zostanie zakończony z uwagi na fakt braku możliwości porozumienia.
Chociaż, to w Pana możliwościach leży konfrontacja z prawnikami
zatrudnionymi w instytucji, w której Pan pracuje opinii, między
innymi takich jak moja.
Niestety stwierdzam, że nie tylko śledzi Pan nieuważnie mój tok
rozumowania, ale także nieuważnie czyta moje wypowiedzi. Oczywiście,
że zabytki skatalogowane w gminnej ewidencji zabytków są zabytkami
(art. 3 pkt 1 i 2 ustawy o opiece…). Nigdy nie twierdziłem inaczej.
Jednakże, warto to zauważyć, nie są zabytkami objętymi prawną formą
ochrony (art. 7). Wyjątkiem są te, spośród zabytków
ewidencjonowanych, które wpisane zostały do rejestru zabytków.
Sadzę, że kto jak kto, ale osoba odpowiedzialna za ochronę zabytków
winna takie fakty odróżniać. Zabytki z gminnej ewidencji – te nie
wpisane do rejestru - będą podlegać ochronie, od momentu określenia
w stosunku do nich ustaleń ochrony w miejscowym planie
zagospodarowania przestrzennego. Do tego jednak momentu będąc
nominalnymi zabytkami, a przez to chronione nie będą, pozostając
jednak w sferze dziedzictwa kulturowego, tak jak wiele dóbr kultury.
Nigdy nie negowałem tego, co jest zapisane w przepisach ustaw.
Jednakże, jestem o tym głęboko przekonany w żadnym z tych przepisów
nie znajdzie Pan obowiązków określania nakazów, zakazów i dopuszczeń
w stosunku do zabytków nie objętych żadną z ustawowych form ochrony.
Oczywiście w decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu
czy decyzji o lokalizacji inwestycji celu publicznego przeznaczonej
dla prac związanych z takim zabytkiem uprawniony urbanista określi
zasady przekształceń, czy budowy nowego wiaduktu, o ile wnioskodawca
postawi wniosek o wyburzenie starego. Nie będzie jednakże ów
urbanista mógł określić właścicielowi obowiązku zachowania tego
zabytku w części lub w całości. Wynikać to będzie z braku podstawy
prawnej do określenia takich obowiązków, czyli braku podstaw do
ścieśnienia prawa własności na tym zabytku. I jeszcze jedno, proszę
nie wyrywać z całego kontekstu normy prawnej, jakiejś jej części (
tekst wielkimi literami w Pana poście,) bo wypacza Pan sens takiej
normy!!!
Ze zdziwieniem stwierdzam, że w Pańskim wywodzie istnieje brak
rozróżnienia pomiędzy formą ustaleń (do czego odnosi się przywołane
rozporządzenie – czyli oznaczeń i nazewnictwa) a treścią ustaleń
czyli kształtowaniem norm prawnych określających powinne zachowania.
Nie rozumiem tego u urzędnika, którego obowiązkiem jest znajomość
przepisów prawa. Oczywiście, że przywołany przez nas przepis posiada
swoją treść, lecz ona odnosi się do formy zapisu problematyki
ochrony w decyzjach określających warunki zabudowy i
zagospodarowania terenu czy lokalizacji inwestycji celu publicznego –
czyli ma to być forma nakazu, zakazu lub dozwolenia. I tylko tyle.
Sama treść tego nakazu, zakazu i dozwolenia musi posiadać podstawę
prawną.
To Pan powinien wiedzieć w jakim celu założone są gminne ewidencje
zabytków, czyli zespoły kart katalogowych, rodzaj spisu zabytków.
Powtarzam, katalogi te zgodnie z obowiązującym w naszym kraju
przepisami nie są i nie mogą być źródłem prawa. To, że jakiś zabytek
figuruje w ewidencji, nie oznacza, że podlega on ochronie!!!
Ewidencja zabytków nie stanowi podstawy prawnej ich ochrony
( vide art. 7 ustawy o ochronie zbytków i opiece nad zabytkami).
Przykłady z terenu Lublina w sposób oczywisty o tym świadczą, między
innymi wyburzone: składy na ul. Łęczyńskiej, magazyn na ul.
Wolskiej, fabryka maszyn rolniczych Moritza.
Pisze Pan, że decyzja w odniesieniu do zabytku nie objętego prawną
formą ochrony winna określać nakazy, zakazy i dopuszczenia w
zakresie właśnie odpowiadającym takiej ochronie bowiem, żaden
przepis tego nie zabrania. Sadzę, że gdyby zechciał Pan uważniej
śledzić mój głos dostrzegłby Pan przepisy konkretne przywołane
przeze mnie, które tego właśnie zabraniają. To odpowiednie przepisy
Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Ale może rzeczywiście nie
warto na nie zwracać uwagi?
Z Pana odpowiedzi wnoszę, że nie idzie tu o rozważenie, przy udziale
głosów publicznych, ważnego problemu skutecznej ochrony zabytków.
Odnoszę wrażenie, że raczej idzie o to aby wykazać, że jedyna
słuszna racja jest po stronie, którą Pan reprezentuje. To już było
i według mojego przekonania taki punkt widzenia jest de modé.
Nie oczekuje od Pana odpowiedzi bowiem jej treść, po tej krótkiej
wymianie głosów, można łatwo przewidzieć. Jeśli chce Pan mieć rację,
oczywiście nie będę dalej z takim stanowiskiem dyskutował. Czas i
życie (czytaj sądy administracyjne, podobnie jak i w przypadku
kwestii obowiązku ponoszenia kosztów w odniesieniu do badań
archeologicznych) nasz spór rozstrzygną. Nie zakładam, że mam rację,
ale oczekiwałem czegoś więcej niż tylko Pańskiego przekonania, co do
Pańskich racji. Chociażby odesłanie mnie do publikowanych orzeczeń
sądów administracyjnych, komentarzy prawniczych itp. dotykających
poruszanych przez nas kwestii.
Ze swej strony deklaruję, że nie będę także odpisywał na Pański
post. Czuję się zawiedziony treścią Pana wystąpień.
Z poważaniem.




Temat: Ustawa dot. stażu psychologów
STAŻ
" Zał. nr 3
Luty 2006-02-08
UWAGI
Do rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej
W sprawie stażu podyplomowego psychologów
Projekt z dnia 19.01.2006

Uwaga ogólna
Projekt rozporządzenia wymaga gruntownego przerobienia, nie uwzględnia, bowiem
złożonej specyfiki zawodu psychologa.
Psychologowie wykonują swój zawód w wielu miejscach pracy podległych różnym
resortom ( zdrowie, edukacja, wymiar sprawiedliwości, opieka społeczna,
policja, obrona narodowa, straż pożarna, urzędy celne, zakłady przemysłowe –
np. transport, budownictwo, górnictwo itp.) a także w formie prywatnej praktyki
( art.18 ustawy). Należy też zauważyć, iż coraz bardziej rozrasta się obszar
zainteresowań usługami psychologicznymi, a więc wzrasta też liczba miejsc, w
których psychologowie są zatrudniani.
Jest, więc całkowicie nie do zaakceptowania ograniczenie placówek stażowych
wyłącznie do jednostek podległych ministrowi zdrowia i ministrowi edukacji.
Zaproponowane w projekcie zapisy dotyczące miejsc stażowych pozostają w jawnej
sprzeczności z uzasadnienie ( str.8), iż każdy absolwent wyższej uczelni
spełniający warunki ustawowe ma zapewniony dostęp do stażu podyplomowego.
Wskazanie w rozporządzeniu jedynie dwóch resortów ( zdrowia i edukacji)
uniemożliwi większości absolwentów podjęcie stażu zawodowego.
Staż podyplomowy psychologa to wdrożenie do wykonywania czynności zawodowych
pod opieką doświadczonego psychologa-opiekuna. To kompetencje i umiejętności
opiekuna stażysty powinny wyznaczać możliwość odbywania stażu. Dzięki takiemu
rozwiązaniu uniknie się zarzutów, iż samorząd zawodowy ogranicza dostępność do
zawodu, tak jak dzieje się to np. w zawodzie radców prawnych czy adwokatów. A w
proponowanej regulacji to ustawodawca usiłuje ograniczyć możliwość odbywania
stażu.

Uwagi szczegółowe
1. § 4 Regionalna Rada Psychologów obowiązana jest w terminie 90 dni ……..
po słowach „ oraz skierować stażystę „ do jednostki świadczącej usługi
psychologiczne. Regionalna Rada prowadzi ewidencję placówek stażowych.
Uzasadnienie: Regionalna Rada Psychologów nie prowadzi stażu a jedynie go
organizuje. Trudno sobie wyobrazić, że parę tysięcy absolwentów ( np. w woj.
mazowieckim) znajdzie co roku miejsca stażowe, nie można więc przyjąć, że w
ciągu 30 dni izby będą mogły organizować staż każdemu zgłaszającemu się.
Rozszerzenie bazy stażowej jest niezbędne poprzez wskazanie , że każda
jednostka świadcząca usługi psychologiczne może być miejscem stażu.
2. § 5 po słowach „ przez właściwa Regionalna Rade Psychologów opiekuna- w
prywatnej praktyce psychologicznej lub w innej jednostce świadczącej usługi
psychologiczne na podstawie porozumienia właściwej Regionalnej Rady Psychologów
z kierownikiem danej jednostki.
Uzasadnienie: w uwadze ogólnej wskazano, że trzeba rozszerzyć bazę stażową dla
psychologów, jednocześnie projekt odwołuje się do określeń „indywidualna
praktyka psychologiczna lub indywidualna specjalistyczna praktyka
psychologiczna” które to pojęcia w ustawie o zawodzie psychologa i samorządzie
zawodowym psychologów nie występują ( art. 18)

3 § 6.1 Program i plan stażu sporządzają wspólnie psycholog stażysta i
jego opiekun.
§ 6.2 Program stażu zatwierdza właściwa Regionalna Rada Psychologów.
Uzasadnienie: Ustalenie programu stażu jest podstawowym obowiązkiem opiekuna,
ponieważ to on zna specyfikę czynności psychologa w określonej placówce, a
przerzucanie tego na stażystę, , który świeżo ukończył uczelnię i niewiele wie
o praktyce psychologicznej jest nieporozumieniem.
Zatwierdzenie zaś programu przez Regionalną Rade Psychologów pozwoli na
merytoryczny wgląd w planowany przebieg stażu.
4. § 8 1. W pkt. 2 dopisać : po zaakceptowaniu przez opiekuna.
Wykreślić pkt. 4 ( to specyfika poradni psychologiczno-pedagogicznych) ,
natomiast dodać: pkt. 8) wykonywania wszystkich czynności psychologicznych w
ramach usług psychologicznych oferowanych przez placówkę stażową.
Uzasadnienie: Opiniowanie psychologiczne jest jedną z ważniejszych i bardziej
odpowiedzialnych czynności zawodowych psychologa. Psycholog-stażysta uzyskuje
ograniczone prawo wykonywania zawodu ( art. 8 ust.6) , a więc dokumenty
wystawiane przez niego muszą uzyskać akceptację opiekuna-doświadczonego
psychologa. Czynności psychologa stażysty muszą być bardziej ogólnie opisane,
ponieważ zaproponowane w rozporządzeniu odnoszą się wyraźnie do specyfiki
resortu edukacji. Rozszerzając możliwości stażowe należy też uwzględnić
specyfikę innych miejsc stażowych.
5. § 8 .2 Psycholog stażysta wykonuje określone w ust.1 czynności pod
merytorycznym nadzorem opiekuna stażu.
Uzasadnienie: opiekun stażu sprawuje nadzór merytoryczny nad działalnością
stażysty, co nie oznacza, że musi być stale przy nim, a co więcej może nie być
zatrudniony w pełnym wymiarze w danej placówce stażowej .
6. § 10.1 po słowach „psychologów” dodać : z co najmniej 5 letnim stażem
zawodowym.
Uzasadnienie: opiekunem stażu nie może zostać psycholog, który dopiero
ukończył swój
Staż, nie ma więc dostatecznego doświadczenia zawodowego, by uczyć
innych.
7. § 10. 2 Opiekun nadzoruje odbywanie stażu przez nie więcej niż 3
psychologów
stażystów w tym samym czasie.
Uzasadnienie: ograniczenie opieki do jednego stażysty może spowodować
utrudnienie z
uzyskiwaniem możliwości odbywania stażu . Proponowany zapis wskazuje
także na
możliwość opiekowania się stażystami na różnych etapach ich wdrażania
do zawodu.

Do rozważenia sposób zaliczania stażu:
Są dwie możliwości:
1) ocena stażysty przez opiekuna – karty oceny musza ulec gruntownemu
przeformułowaniu tak, by zostały dostosowane do specyfiki miejsca, w którym
odbywać się będzie staż. Ocena stażu przez opiekuna jest niezwykle ważna, ale
nie powinna być jedyną podstawą zaliczenia stażu, gdyż może być nie całkowicie
obiektywna.
2) Prezentacja nabytych umiejętności praktycznych ( także niektórych
wymienionych w karcie stażu) według opracowanych ogólnych kryteriów przez
samorząd zawodowy przed komisją
egzaminacyjną właściwej regionalnej Rady Psychologów.

W uzasadnieniu zapisano, że Regionalna Rada Psychologów przeprowadza staż
zawodowy podczas gdy zgodnie z tekstem rozporządzenia i możliwościami jedynie
organizuje."

źródło: www.ptp.org.pl/teksty/uwagi_staz_podyplomowy.doc





Strona 2 z 2 • Wyszukano 81 wypowiedzi • 1, 2
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates